Magiczny czas, magiczne prezenty, magiczne życzenia, magiczny biznes zdominował przedświąteczny okres. Mniej lub bardziej dajemy się w niego wkręcić. Zagonieni, zakupieni, zasprzątani, zagotowani, pochłonięci przygotowaniami, w biegu wskakujemy do pendolino z napisem „Święta”.
I tu, o dziwo, następuje wyhamowanie. Półmrok, cisza, radosne powitanie aniołka: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. Serca oczyszczone w sakramencie pokuty, wigilijne spotkania rodzinne, życzliwość, opłatek, życzenia, przebaczenie, wdzięczność, wspólnota, w której zamieszkał Bóg. Nie trzeba nic więcej, aby poczuć radość nieba.
Wigilijna noc przyprowadziła nas do kościoła, aby wspólnie radować się z Narodzin Syna Bożego. Mszę świętą pasterską celebrowali: ks. Tadeusz Cetera i ks. Piotr Pasek.
![]() |
W homilii ks. Proboszcz przypomniał miejsce i okoliczności zapowiedzianego przez Boga przyjścia na świat Zbawiciela.
Tej nocy Bóg zapukał do ludzkiego świata i usłyszał ciszę, bo „nie było dla nich miejsca w gospodzie”. Tak było przed ponad dwoma tysiącami lat. Wszechmocny stanął u drzwi stworzenia jak ubogi, jak ktoś niepotrzebny, jak ktoś, dla kogo szkoda czasu.
Zastanawiające, dlaczego właśnie w ten sposób Jezus musiał przyjść na świat. Czy konieczne było aż tak skrajne ubóstwo? Jezus nie miał nic – ani własnego domu, ani najpotrzebniejszych rzeczy, nie miał nic oprócz tego, co w życiu każdego człowieka jest najważniejsze: miłości Rodziców. Miłość, która przyjmuje życie jako dar Boży, była znakiem dla pasterzy, którzy przyszli do żłóbka: „A to będzie dla was znakiem: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i położone w żłobie. (…) Poszli więc szybko i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie” (Łk 2, 12. 16)
![]() |
Kaznodzieja z troską zadawał pytania: A jak jest dzisiaj? Czy w twoim życiu jest miejsce dla Boga? Czy nie wypychasz Go na margines, mówiąc Mu codziennie: „nie teraz”, „później”, „kiedy będzie wygodniej”, „kiedy uporządkuję swoje sprawy”.
Ile jeszcze potrzebujesz nauk, przykładów, życiowych doświadczeń, aby zrozumieć że tylko w Bogu odnajdziesz spokój serca.
Ks. Proboszcz życzył, aby świąteczny czas, nie był świętem Boga, który rodzi się obok nas, a nie w nas. Aby nie musiał szukać schronienia w stajni naszych zaniedbań, chłodu i obojętności. Aby znalazł w naszym sercu nie prowizoryczne legowisko, lecz dom, nawet ubogi, nawet poraniony, ale otwarty. Wtedy odnajdziemy radość prawdziwą. Radość, która rodzi się z doświadczenia miłości, z pewności, że Bóg pochyla się nad cierpieniami swego ludu, że przychodzi z pomocą tym, którzy w Nim pokładają nadzieję.