Uroczystość Bożego Ciała – 30.05.2024

W atmosferze dziękczynienia za obecność Pana pośród nas pod postacią chleba i wina przeżywaliśmy uroczystość Bożego Ciała. To dzień szczególnej manifestacji wiary Kościoła w prawdziwą obecność Jezusa w Eucharystii.

Bóg istnieje i jest blisko nas – przekonywał ks. Tadeusz Cetera w homilii. Czy jednak nie dotknęło nas przyzwyczajenie do Jego obecności pośród nas? Czy nie stał się dla nas obojętny?


Aby przeciwstawić się przyzwyczajeniu musimy wciąż pogłębiać swoją wiedzę. Potrzeba wysiłku rozumu, bo poznawanie Boga zmienia serce. Może trzeba sięgnąć po jakąś książkę, aby przeżywać Eucharystię bardziej świadomie. Ks. Proboszcz zachęcał do sięgnięcia po „Święto wiary” Benedykta XVI, w której autor opisuje co dzieje się podczas Mszy Świętej.

Problemem nas katolików jest brak odwagi w przyznawaniu się do Chrystusa, które zwyczajnie można określić słowem zawstydzenie. Kaznodzieja zwrócił uwagę na drobne wydawałoby się gesty i słowa, które trudno nam uczynić i wypowiedzieć publicznie. Pytał: dlaczego trudno nam przechodzi przez usta pozdrowienie „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”? Dlaczego nie umiemy przyklęknąć na ulicy, gdy kapłan idzie do chorego z Panem Jezusem? Czy nie jest niepokojące, że manifestujemy publicznie niemal wszystko, a mamy problem z publicznym wyrażeniem wiary?


Eucharystia jest centrum wszystkich sakramentów. Ofiara Jezusa na krzyżu, która historycznie dokonała się jeden raz, uobecnia się podczas przeistoczenia w sposób bezkrwawy. Teraz mamy dostęp do źródła i szczytu całego życia chrześcijańskiego.

Naszym zadaniem jest ustawiczne pogłębianie naszej wiary i przekazywanie jej innym.

Nie można być chrześcijaninem bez słuchania Słowa, które pochodzi od Boga, bez rozmowy z Bogiem, twojej modlitwy, bez dotyku Boga w sakramentach.


Myśl o Słowie Bożym, myśl o swojej osobistej modlitwie, myśl o twoim przeżywaniu Mszy Świętej, myśl o spowiedzi, o Komunii – zachęcał ks. T. Cetera.

I jeszcze jeden problem omówił ks. Proboszcz. Mianowicie problem niespójności, który polega na odmiennym traktowaniu obecności Chrystusa pod postacią chleba i Jego obecności w drugim człowieku.

Jak to jest, że klękamy przed Jezusem w tabernakulum, a ludziom, w których sercach też jest Jezus, urządzamy czasami krzyżową drogę? Przecież Jezus, którego przyjmujemy w Komunii Świętej, jest tym samym, który powiedział: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”

Samo trwanie przed Najświętszym Sakramentem nie czyni wzorowym katolikiem. Osoba, która poniża drugiego człowieka, nie zrozumiała nic z Eucharystii. Nawet gdyby podczas procesji Bożego Ciała nosiła monstrancję, przygotowała kwiatki do sypania albo ubrała się w najlepszy garnitur.


Jak rozwiązać ten problem wskazywał ks. Proboszcz. Mianowicie, nie wolno doprowadzać do rozłamu między wiarą, rozumem i życiem. To, w co wierzymy, celebrujemy teraz w Eucharystii, aby potem Nią żyć. Najwyższy czas, aby o nas mówiono: „Patrzcie, jak oni się miłują”.

Przestrzegał, że jeśli nie będziemy autentycznymi katolikami, będziemy zgorszeniem.

Dzisiejszy dzień jest lekarstwem dla nas wszystkich. W uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej Bóg leczy nas z przyzwyczajenia, by rozumowi przypomnieć, w co wierzy.


Bóg leczy nas z nieśmiałości, bo wierzymy w Eucharystię, czyli w Miłość, która działa tu i teraz. Bóg dzisiaj osądza naszą niespójność, wyprowadza na ulice, byśmy tam, gdzie żyjemy, żyli jako ci, którzy karmią się Eucharystią.

Pokażmy dziś naszą wiarę, z dumą i przekonaniem świadcząc o Bożej miłości w każdym miejscu.

Procesja do czterech ołtarzy była manifestacją wiary i uwielbieniem Boga żywego i obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie. Uwielbieniem przez obecność, śpiew, sypanie kwiatków, odświętny strój, woń kadzidła, postawę, przygotowanie pięknych, godnych ołtarzy.


A na koniec wyśpiewany hymn „My chcemy Boga”, wyraził tęsknotę serca, prawdziwe pragnienie duszy. Wbrew temu co proponuje współczesny świat.

Idźmy więc w pokoju do swoich domów, by świadczyć o Eucharystii nie tylko w kościele, ale również na ulicach. Nieśmy miłość i nadzieję do miejsc, w których żyjemy.