Odpust ku czci św. Urszuli z Towarzyszkami – 18.10.2026

„Pośród narodów głoście chwałę Pana”.

W październikową, słoneczną niedzielę świętowaliśmy uroczystość odpustową ku czci Patronki Parafii – św. Urszuli z Towarzyszkami. Była to również niedziela misyjna. Sumę odpustową sprawował wraz z ks. Tadeuszem Ceterą ks. Józef Mirek, proboszcz z Jadownik.

W homilii ks. Józef Mirek mówił o powołaniu każdego chrześcijanina do bycia świadkiem i uczniem Chrystusa. Pytał, czy nasze życie jest godne chrześcijanina, czy może być dla innych drogowskazem do zbawienia. Czy rzeczywiście oddajemy Bogu to, co do Niego należy?


Zwrócił uwagę, że możemy chodzić do kościoła, możemy pięknie mówić o Bogu, a swoim życiem i postępowaniem zaprzeczać tym słowom. Jesteśmy wówczas antyświadectwem, możemy być powodem zgorszenia.

Jeśli rzeczywiście należymy do Boga, to nasza wiara powinna być widoczna w tym jak żyjemy i jak odnosimy się do innych.

Kaznodzieja wskazał na obojętność, która dotyka współczesnego człowieka.

Misja Kościoła zaczyna się od dostrzeżenia człowieka,od zauważenia jego potrzeb.


Dzisiejszy świat wypełniony jest informacjami, reklamami, wiadomościami, które błyskawicznie obiegają glob. Często znamy problemy świata, a nie wiemy, jakimi problemami żyje nasze dziecko. Możemy wzruszać się, oglądając piękne filmy, a jednocześnie nie dostrzegać samotności osoby żyjącej obok nas.

Dlatego pytamy dziś siebie: czy moja wiara otwiera oczy na drugiego człowieka. Czy nie rezygnuję z dobra, które mogę czynić. Bo nawet drobne gesty pomagają odzyskać nadzieję.

W niedzielę misyjną Kaznodzieja przypomniał hasło roku liturgicznego „Uczniowie, misjonarze Chrystusa”. Mamy być misjonarzami w swoim środowisku, w rodzinie, w szkole, w miejscu pracy.

Jest to trudne, zwłaszcza gdy mąż nie ma czasu na modlitwę, a dzieci są coraz dalej od Kościoła. Trudniej jest mówić z bliskimi o Bogu. Wobec domowników jesteśmy pozbawieni możliwości udawania. Tu nie ma mowy o zagraniu roli prawego chrześcijanina. Albo moja wiara jest autentyczna, albo nie ma jej wcale. Nasze świadectwo musi być wiarygodne. Nie może być rozdźwięku między wypowiadanymi słowami a naszym życiem i postępowaniem.


Ks. Mirek zaznaczył, że do wiary nie da się nikogo przymusić. Możemy okazywać szacunek, możemy wysłuchać, a przede wszystkim dawać świadectwo swojej wiary. Kultura słowa, życzliwość, uczciwość, znak krzyża uczyniony publicznie, gotowość do przebaczenia. Uczeń Chrystusa jest misjonarzem wówczas, gdy ludzie, patrząc na jego życie, zobaczą dobroć Boga

Św. Urszula była misjonarką dla swoich towarzyszek. W czasie pielgrzymki do Rzymu mówiła im o Chrystusie, przygotowując je do przyjęcia sakramentu chrztu św. W drodze powrotnej Pątniczki zginęły w Kolonii z rąk Hunów, którzy oblegali miasto i zamordowali je za wyznawaną wiarę. Św. Urszula uczy nas, że wiara zależy od tego, czy wiemy, komu zaufaliśmy, a prawdziwą nadzieją człowieka, który przetrwa wszystkie próby, może być tylko Bóg.


W niedzielę misyjną Kaznodzieja wspominał ks. Jana Czubę, kapłana diecezji tarnowskiej, który został zamordowany w Kongo, gdy spełniał posługę misyjną w parafii Loulombo. Ks. Jan całe swoje życie oddał Chrystusowi i dawał Chrystusa innym. Nawet, gdy wojna domowa w Kongo przybrała na sile, ks. Jan zdecydował, że pozostanie ze swoimi wiernymi do końca. 27 października 1998 roku na teren misji wtargnęła grupa rebeliantów. Szukali oni ukrytej broni, podejrzewając o jej posiadanie misjonarza z racji jego funkcji w komitecie rozbrojeniowym. Gdy ks. Jan spokojnie odpowiedział: „Nie mam broni. Do Konga nie przyszedłem, by podejmować wojnę, lecz głosić pokój”, jeden z napastników oddał do niego dwa śmiertelne strzały.

Ks. Józef zachęcał: „Żyj dobrze, bo twoje życie może być jedyną ewangelią, jaką przeczytają ludzie. Oddaj Chrystusowi swoje serce i całe życie, a potem zanieś Go innym.”

Po Mszy św. była adoracja Najświętszego Sakramentu i procesja eucharystyczna wokół kościoła oraz błogosławieństwo. Uroczystość zakończył hymn „Ciebie Boga wysławiamy”.